tutaj panuje jedna prosta zasada : kom za kom , obs za obs !

wtorek, 2 lipca 2013

chapter two : new boyfriend - rozdzial drugi : nowy chlopak

14 luty
Dziś walentynki. Nie znoszę tego święta. Każdy daje każdemu prezenty, tylko nikt nie da mi... Oprócz tego są ferie. Przyjęłam przeprosiny Majki, chociaż nadal jestem zdenerwowana. Swoje zachowanie wytłumaczyła w ten sposób, że była pijana i w ogóle nie wiedziała co robi. Ten facet podobno zaciągnął ją do łazienki, a ona nie mogła odmówić po tak dużej ilości alkoholu. Ogółem Maja niestety nie jest zbyt asertywna, ale trudno stało się i już się nie odstanie...
Ostatnio bardzo często pisze z Maksem. Nawet spotkaliśmy się dwa razy. Niestety wbrew pozorom nie zamierzam mu wybaczać.
Tata za niecały miesiąc wyjeżdża do Anglii. Nie cieszy mnie to.
-Asik, masz gościa. - usłyszałam głos taty za drzwiami.
Po chwili zeszłam na dół.
-O co chodzi? Jakiego gościa? - zapytałam.
-Wyjdź na dwór to zobaczysz. - odparł tata.
Na zewnątrz było dosyć mroźnie, nie chciało mi się wychodzić, ale byłam ciekawa o jakiego gościa chodzi. Ubrałam się i wyszłam. Co zobaczyłam za drzwiami? Pewnego kolegę z mojej klasy z bukietem kwiatów! Nie mogłam w to uwierzyć.
-Ojej! - wykrzyknęłam z zachwyceniem. -Adam, po co przychodziłeś? Jest tak zimno. Pewnie nieźle zmarzłeś. - powiedziałam.
-Mam nadzieję, że mnie ogrzejesz. - powiedział uśmiechając się.
-No to chodźmy do domu. Zrobię ci herbaty, posiedzimy u mnie w pokoju, pogadamy. - zaproponowałam otwierając drzwi.
-Czekaj. - powiedział nieśmiało. -Kocham cię. Ten bukiet jest dla ciebie. - powiedział z uśmiechem dając mi bukiet pięknych tulipanów.
-Dziękuję. - roześmiałam się nieśmiało. -To może chodźmy już do domu, bo troszkę mi zimno. - zaproponowałam znów.
Gdy już weszliśmy, zdjęliśmy kurtki i buty to poszliśmy do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi od pokoju na klucz, on siedział na łóżku. Po chwili zapytał:
-A ty mnie kochasz?
-Yyyyy... Myślałam trochę o tobie. Podobasz mi się i w ogóle, ale nigdy bym się nie spodziewała, że ja tobie też się podobam... - tłumaczyłam i po chwili byłam czerwona jak burak.
-Podobasz i to bardzo. Będziemy parą? - zapytał.
-Muszę to przemyśleć. To wszystko dzieje się za szybko. Daj mi chwilkę. - odparłam.
Nastała cisza. Zastanawiałam się. Może jednak z nim będę, co w tym złego?
-Tak, zgadzam się. - powiedziałam po chwili uśmiechając się.
Adam podniósł się z łóżka i podszedł do mnie. Przytulił i pocałował. Byłam nieco zdziwiona... Gadaliśmy jeszcze z godzinę, robiliśmy sobie zdjęcia, aż wreszcie usiadłam mu na kolanach i siedzieliśmy przy komputerze. Zaczął dotykać moich piersi, potem rozpiął stanik i namiętnie dotykał nagie piersi. Po chwili zaczęło mnie coś uwierać. Okazało się, że Adamowi stoi z podniecenia. Rozpiął swój rozporek, za to ja ignorowałam wszystko i nadal korzystałam z facebook'a. Nagle Adam włożył swoją rękę w moje krocze.
-Masz taką mokrą muszelkę. - powiedział całując mnie po szyi.
Wsadzał palce w moją malutką cipeczkę.
-Przestań! Nie możemy zrobić tego kiedyś indziej? Dopiero zaczęliśmy ze sobą chodzić. - powiedziałam.
-No dobrze, ale ty mnie tak podniecasz... Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. Przepraszam. - odparł trochę smutny i zawstydzony.
Polubiłam walentynki...


Powyżej zdjęcie obecnego chłopaka Aśki, Adama, 14lat.

sobota, 15 czerwca 2013

chapter two : new year – rozdzial drugi : nowy rok


1 styczeń
Nie spałam prawie całą noc. Nie mogę sobie wymazać tego obrazu z pamięci. Oliwia mnie do siebie zapraszała. Chyba ona chce abyśmy odnowiły naszą przyjaźń, więc ja mam okazję to wykorzystać, niech Majka wie, że jej nie wybaczę.
-Mamo, mogę dziś iść do Oliwki? - zapytałam mamę wychodząc z mojego pokoju.
-Możesz, ale przecież wy się podobno pogniewałyście. - odpowiedziała.
-No tak, ale się już nie gniewamy. - odparłam wchodząc do mojego pokoju.
Zaczęłam się ubierać. Właśnie zakładałam buty, gdy zadzwonił mój telefon. To była Majka, zastanawiałam się czy odebrać. Nie miałam ochoty z nią rozmawiać, ale jednak odebrałam. Chciałam się dowiedzieć czego chciała.
-Słucham. - powiedziałam ze zdenerwowaniem do słuchawki telefonu.
-Cześć. Czemu wczoraj uciekłaś z imprezy? - zapytała.
-A co?! Niby miałam się patrzeć jak ty jesteś pijana i się ruchasz z jakimś chłopakiem?! - zapytałam ze zdenerwowaniem krzycząc.
-Ale jak? Że co? Ja? - zapytała nieświadomie.
-Tak ty! A co niby ja?! - zapytałam powoli wychodząc z siebie.
-To niemożliwe, ja nic nie pamiętam! - odpowiedziała przestraszona.
-To sobie przypomnij. Nara, bo nie mam czasu z tobą gadać. - powiedziałam.
-Dlaczego? Pogadaj ze mną, proszę. - zapytała.
-Nie, bo muszę iść do Oliwii. - odparłam chcąc aby ona się zdenerwowała.
-To znaczy, że masz mnie gdzieś? Koniec przyjaźni? - pytała z przestraszeniem.
Nie odpowiedziałam nic. Rozłączyłam się. Nie oczekiwałam, że zadzwoni ponownie. Lecz niestety to zrobiła.
-Nie dzwoń już! Nie mam czasu, nie przeszkadzaj mi! - krzyczałam zdenerwowana do słuchawki telefonu. Po chwili usłyszałam jej płacz i rozłączyłam się.
W drodze do Oliwii spotkałam Majkę. Przepraszała mnie, lecz ja nie jestem jeszcze gotowa by jej wybaczyć.

from the author - od autorki

Baaaaardzo Was przepraszam, że nie pisałam kilka miesięcy, ale jestem bardzo zajęta. Nie mam czasu, mam nadzieję, że się nie gniewacie i nadal będziecie mnie odwiedzać. Teraz zbliża się koniec roku, wystawianie ocen, a ja mam problem z otrzymaniem promocji do następnej klasy. Wymyślanie tych historii, które pisałam i pisanie ich zajmuje mi około dwóch godzin. Teraz gdy troszkę poprawiłam oceny to napiszę kilka postów. Jest weekend, więc mam wolne. Postaram się kontynuować historię. Powrócę 18 czerwca, czyli po wystawieniu ocen. W wakacje będę pisać prawie codziennie. :)
Miłego czytania mojego bloga.
Pozdrawiam serdecznie, rainbow14. :)

czwartek, 21 marca 2013

chapter two : new year's eve - rozdzial drugi : sylwester


31 grudzień
Okazało się, że Majka dzwoniła, ponieważ chciała, żebym poszła z nią na sylwestra do jej kuzyna, który robi niezłą imprezę. Co niby miałabym robić w domu siedząc sama w swoim pokoju? Nudzić się? Nie znoszę tego stanu, więc jadę z Majką. Mama się nie zgodziła. Tata powiedział, że mogę o tym sama zadecydować, czy jadę, czy nie. Dziś muszę być u Majki o dziewiętnastej. Najpierw będziemy się malować, czesać, dobierać ubrania i mieć pełno dylematów, którą sukienkę wybrać... Potem przyjeżdża po nas kolega, który ma już prawo jazdy, on też będzie na tej imprezie, jest on przyjacielem kuzyna Majki.
Jestem już u mojej przyjaciółki, zaraz wychodzimy z domu i jedziemy na imprezę. Wyglądamy pięknie. Kuzyn Majki mieszka około dziesięciu kilometrów ode mnie, niedaleko. Gdy dotarłyśmy już na imprezę to okazało się, że prawie nikogo tam nie znałyśmy. Było bardzo wiele osób, większość pewnie już skończyła pełnoletność. Wszędzie był tylko alkohol, papierosy i narkotyki. Byłyśmy już ponad godzinę na imprezie, za pół godziny będzie północ. Nawet nie zauważyłam jak zgubiłam Majkę. Postanowiłam jej poszukać, lecz ten dom był ogromny. Było bardzo dużo pomieszczeń. W końcu weszłam do jakiegoś pokoju. Wszyscy tam ćpali, przestraszyłam się i wyszłam. Potem postanowiłam poszukać jej w łazience. Zobaczyłam niesamowity widok. Nie spodziewałabym się tego po niej. Była pijana i kochała się z jakimś chłopakiem w łazience!
-Majka! Ty dziwko! - zaczęłam krzyczeć i wybiegłam z łazienki. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Postanowiłam zadzwonić do taty.
Nie odbierał telefonu, dzwoniłam do niego chyba pięć razy, ale w końcu odebrał.
-Tato. Przyjedziesz po mnie? Błagam! - zapytałam płacząc do telefonu.
-Chyba oszalałaś. A co się stało? - zapytał.
-Błagam cię! Przyjedź po mnie, to jest jakiś horror! - krzyczałam płacząc.
-No ale dlaczego płaczesz? Ja po ciebie nie przyjadę, piłem alkohol. - odpowiedział.
-A mama piła? - zapytałam z nadzieją, że usłyszę odpowiedź „nie”.
-Mama nie piła. - odpowiedział, a ja poczułam ulgę.
-Proszę, daj ją do telefonu. - poprosiłam tatę.
-Dobra, już ją daję. - odpowiedział.
Poczekałam parę sekund, aż w końcu usłyszałam głos mamy.
-Córciu, co się stało? - zapytała zmartwionym głosem mama.
-W domu ci opowiem. Wiesz gdzie mieszka Bartek? Kuzyn Majki. - zapytałam się i trochę uspokoiłam.
-Wiem. Przyjechać po ciebie? - zapytała.
-Tak! - odpowiedziałam. Byłam taka szczęśliwa jak nigdy dotąd.
-To idź w stronę domu. Ja już po ciebie jadę. - powiedziała i zakończyła rozmowę.
Na dworze było zimno, jeździło bardzo mało samochodów i do tego szłam po szosie, która przecinała las. Za jakieś dziesięć minut północ. To chyba najbardziej udany sylwester mojego życia... Haha... Trzeba było mi zostać w domu. Nienawidzę Majki! Tego widoku nigdy nie zapomnę. Ona nie zasługuje na to by być moją przyjaciółką. Jak ona mogła mi to zrobić?
Nagle przyjechała mama. Pojechałyśmy do domu. Od razu poszłam do swojego pokoju. Próbowałam usnąć, ale nie mogłam. Cały czas miałam ten obraz przed oczami: Majka i jakiś chłopak. To było po prostu ohydne.

środa, 20 marca 2013

from the author - od autorki

Hej. Ostatnio dodałam zdjęcia postaci występujących w opowiadaniu. Mam nadzieję, że Wam się spodobają. Zdjęcia są w "prologu" na samym dole. Mam nadzieję, że opowiadanie się spodobało i będziecie dalej czytać. Historia się bardzo rozwinie, będzie o wiele ciekawsza, ale to będzie później. Lecz myślę, że warto poczekać te parę dni... ;) Dziękuję również za pozytywne komentarze, dają mi one motywację do dalszego pisania.
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
rainbow14

chapter one : christmas eve - rozdzial pierwszy : wigilia


24 grudzień
Wigilia. Z rodzicami nawet w porządku, z mamą gorzej. Mama chyba nigdy mi nie wybaczy tego, że poczuła ode mnie alkohol. Tata się tym prawie wcale nie przejmuje, ma to gdzieś. Wiem, że i tak kiedyś zapomną. W szkole nie jest zbyt dobrze. Ostatnio Oliwia i Maks strasznie się przyjaźnią. Jestem zazdrosna o Maksa, próbuję go nie kochać, ale nie daję rady. Wmawiam sobie, że on nie jest mnie wart. Codziennie płaczę wieczorami i przelewam moje uczucia na kartkę. Piszę w kalendarzyku.
-Asiu! - usłyszałam jak Piotrek mnie woła.
-Słucham cię braciszku. - odpowiedziałam miłym głosem otwierając drzwi od mojego pokoju.
-Niedługo będzie spadająca gwiazdka, pójdziesz ze mną poczekać aż spadnie? - zapytał.
-No pewnie, że pójdę. - odparłam bez namysłu. Co roku chodzę z bratem, żeby oglądać spadającą gwiazdę i czekać na Świętego Mikołaja. Zawsze pomagam mamie robić potrawy wigilijne i ustawiać je na stół. Ten wieczór był inny. Pytałam mamę czy jej pomóc, ale powiedziała, że sama da sobie radę. Wczoraj ubierałam z braciszkiem choinkę. Tata jak zwykle w wigilię ogląda telewizję albo siedzi przy komputerze.
Nagle przyjechała moja ciocia z wujkiem. Ciocia pomagała mamie przy potrawach, a wujek poszedł pogadać z tatą.
-Asia, chodź! - zawołał mnie braciszek odchodząc od okna, przez które oglądaliśmy gwiazdy.
-Już idę, co się stało? - zapytałam z zaciekawieniem.
-Patrz! Mikołaj już był. Znów go nie zdążyłem zobaczyć... - odpowiedział ze smutkiem.
-Nie martw się. Zobaczysz go za rok. - uklęknęłam obok brata i go pocieszałam.
-No dobrze. Otworzymy prezenty? - zapytał.
-Tak, też jestem ciekawa co ten Mikołaj nam przyniósł. - odpowiedziałam podchodząc do choinki.
W końcu otwieraliśmy prezenty. Piotrek dostał misia i tor wyścigowy od cioci i wujka, encyklopedię, jakieś płyty DVD z bajkami, puzzle i grę komputerową od rodziców. Ja dostałam oryginalne perfumy i balsam do ciała od cioci i wujka oraz PS3 od rodziców. Prezenty jak co roku cudowne, jestem bardzo z nich zadowolona. Nadszedł czas dzielenia się opłatkiem. Wszyscy poskładali sobie życzenia. Nagle wigilię przerwał mój telefon. Zadzwoniła moja przyjaciółka. Miała do mnie pewne pytanie.

wtorek, 19 marca 2013

chapter one : on the pool - rozdzial pierwszy : na basenie


21 listopad
Tata już wrócił z Anglii, a Maks jest tylko moim kumplem. Przez ten jeden głupi pocałunek myślałam, że to będzie prawdziwa miłość, ale gdy zobaczyłam jak on całuje moją byłą przyjaciółkę to zdałam sobie sprawę, że to nie ma jakiegokolwiek sensu. On może mieć każdą dziewczynę, jest przystojny i każda chce go mieć. Oczywiście polały się łzy, ale zdecydowałam, że mną nie będzie się bawił.
Dziś jedziemy na basen wraz ze szkołą, Maks też jedzie. Nie chcę go tam.
Poszłam na dół.
-Mamo, dasz mi pięć złotych? - poprosiłam grzecznie mamę.
-A na co ci te pieniądze potrzebne? - zapytała z zaciekawieniem mama. -Skoro jedziesz na basen to chyba ci pieniądze nie są potrzebne. - dodała po chwili.
-Właśnie, że są potrzebne, bo teraz są tam automaty z napojami i słodyczami. - odpowiedziałam proszącym głosem.
-No dobra. - powiedziała wyjmując pieniądze. -Masz. Tylko nie kupuj głupot. - dodała dając mi w tym czasie pieniądze.
Za taką sumkę nie mogłam zbyt wiele kupić, ale lepsze to niż nic. Schowałam pieniądze do torebki, w której miałam strój kąpielowy, gogle, szczotkę do włosów oraz ręcznik. Ubrałam się i wyszłam. Gdy dojechaliśmy autobusem na miejsce szybko pobiegłam wraz z przyjaciółką do szatni. Moja przyjaciółka to Majka, jest śliczną blondynką o pięknych jasnoniebieskich oczach, ma cudowną figurę, jest bardzo szczupła.
Przebrałyśmy się i poszłyśmy na basen. Ja oczywiście od razu musiałam zjechać z rury wodnej. Kocham to, kiedy wylatuję z rurki i ląduję w wodzie, po czym jestem cała mokra, ale w końcu na tym polega ta zabawa. Gdy się wyszalałam to chciałam się napić gorącej czekolady z automatu, lecz gdy wyjmowałam pieniądze podeszła do mnie moja dawna przyjaciółka, obecna dziewczyna Maksa.
-Fajnie z tobą postąpił, no nie? Ale pocałunek udany chociaż był? - naśmiewała się ze mnie dopóki nie odeszłam. Kupiłam czekoladę, wzięłam ją i odeszłam od automatu mówiąc do niej -odwal się ode mnie, ok? To nie twoja sprawa co było między mną a Maksem - odpowiedziałam ze złością.
-Spokojnie, nie przejmuj się nim. On tak robi z każdą. - odpowiedziała luzacko.
-To czemu z nim jesteś? - zapytałam.
-Nie interesuj się. Idziesz ze mną na piwo? - zapytała się mnie jakby chciała zmienić temat.
-Ale gdzie niby? Tutaj? - zapytałam ze zdziwieniem. -Przecież tu są kamery... - dodałam po chwili.
-Masz rację, ale w łazienkach nie ma nie sądzisz? Idziesz czy nie? - zapytała szybko mówiąc.
-Idę... - odpowiedziałam z niechęcią, a po chwili westchnęłam i z bólem na sercu poszłam. Nie chciałam tego robić, ale potrzeba akceptacji u rówieśników była silniejsza.
Doszłyśmy z Oliwią do łazienek, okazało się, że oprócz nas było tam jeszcze kilka innych dziewczyn z mojej klasy. Parę z nich już się upiło wódką. Ja spróbowałam tylko jednego piwa.
Wróciłam do domu przed dwudziestą pierwszą. Zaczęłam się wypakowywać. Nagle mama weszła do mojego pokoju.
-Jak było? - zapytała.
-Może być, nic ciekawego. - odparłam.
Nagle nastała cisza.
-Czy ty piłaś? - zapytała ze zdenerwowaniem mama.
-Tak, czekoladę. - odpowiedziałam śmiejąc się.
-Przyznaj się, że piłaś alkohol! Dziecko, co ci strzeliło do głowy?! Przecież nigdy tego nie robiłaś! - krzyczała.
-Mamo, jestem już prawie dorosła. Jedno piwo mi nie zaszkodzi... -  odpowiedziałam spokojnie.
-Od jednego piwa się zaczyna... - powiedziała wychodząc z mojego pokoju i kończąc rozmowę.

poniedziałek, 18 marca 2013

chapter one : close your eyes and kiss me - rozdzial pierwszy : zamknij oczy i mnie pocaluj


14 październik
W szkole coraz lepiej, mam wielu kumpli, nauczyciele są świetni i mam bardzo dobre oceny. Chociaż i tak zawsze byłam pilną uczennicą z wzorowym zachowaniem i paskiem na świadectwie. Chodzę do drugiej klasy gimnazjum i świetnie daję sobie radę. Nadal siedzę z Maksem w szkolnej ławce. Często rozmawiamy, mam nawet jego numer telefonu. Dziś idę się z nim spotkać. Poszłam do swojego pokoju, by pomarzyć o nim i pomyśleć o przyszłości.
-Aśka! Obiad jest! - nagle usłyszałam jak mama mnie woła, ale nie zwracałam na to uwagi, byłam bardzo skupiona, zamyślona, zakochana...
-Asia! - usłyszałam jak brat mnie woła waląc w drzwi.
Zdenerwowana otworzyłam drzwi i odpowiedziałam -czego chcesz?! -
-Mama kazała mi cię zawołać na obiad. - odpowiedział bezbronnie mały chłopiec.
-Dzięki, powiedz jej, że zaraz będę. - odparłam zamykając drzwi.
Chciałam jeszcze trochę pomyśleć, ale nie mogłam się już skupić. Wzięłam słuchawki i telefon i poszłam do jadalni. Podczas gdy jadłam dostałam sms'a od Maksa "Wpaść po ciebie? Bo zaraz wychodzę z domu." nie wiedziałam co odpisać, zupełnie zapomniałam o tym spotkaniu!
-Mamo, wychodzę. Będę o dwudziestej. - powiedziałam wstając od stołu.
-A gdzie się wybierasz? - zapytała mama, lecz ja nic nie odpowiedziałam.
Założyłam zielone conversy, wyjęłam niebieską kurtkę z szafy i szybko wyszłam z domu. Gdy przyszłam do parku to on już czekał.
-Długo czekasz? - zapytałam.
-Parę minut. Nie spóźniłaś się dużo. - odparł.
W parku było pięknie, świeciły się lampy, położony on był w centrum miasta. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy gadać, przytulał mnie. Chyba odwzajemnia moje uczucia. Ciągle odgarniał moje długie, brązowe włosy, patrzył w piękne, czarne oczy z długimi rzęsami i odrobiną tuszu, aż w końcu pocałował w duże i czerwone usta z odrobiną błyszczyku. Zrobiło mi się gorąco. Gdy wróciłam do domu to nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, byłam taka zachwycona. Ja się w nim naprawdę zakochałam.
Aż w końcu usnęłam z myślą o nim. Z myślą o tym wysokim i umięśnionym brunecie z ciemnoniebieskimi oczami, o tym skejcie, który mnie chyba kocha...

chapter one : new school - rozdzial pierwszy : nowa szkola


2 września
-Piotrek, szybciej! Zaraz wychodzimy. - zakładając buty powiedziałam do brata, którego musiałam odprowadzić do przedszkola. -Już, już! - odpowiedział mały biorąc plecak, który ledwo radził. To był jego pierwszy dzień prawdziwych zajęć w szkole. Mój też, tylko ja szłam do nowego gimnazjum. Trochę się obawiałam tego dnia, nowi koledzy, nowe koleżanki, nowi nauczyciele. Mama dziś nawet nie mogła odprowadzić mojego brata do szkoły, była w pracy, a tata wyjechał za granicę i wraca dopiero za dwa miesiące. Nie znam zbyt wielu osób w tym mieście, od przeprowadzki minęło dopiero półtora miesiąca. Na dworze było bardzo słonecznie i ciepło, parę minut po ósmej, jeszcze lato, jakieś dwadzieścia parę stopni celsjusza. Już prawie byliśmy u celu, gdy przybiegła do nas Sasza. To mój owczarek niemiecki, ma ona trzy lata, strasznie mnie lubi. Dostałam ją jako prezent od taty na pierwszą komunię. Jest taka śliczna i kochana. Odprowadziłam brata do przedszkola i musiałam znów się wrócić do domu by zamknąć Saszę. Pierwszy dzień w nowej szkole, a ja się spóźniłam na lekcje. Gdy weszłam wszystkie miejsca były pozajmowane, oprócz jednego. Usiadłam z takim chłopakiem, był dość przystojny i bardzo ładny. Nie rozmawialiśmy za wiele, dowiedziałam się tylko tego, że ma na imię Maks.

prologue - prolog

Zakochałaś się w chłopaku.
Obiecywał, że nigdy Cię nie opuści.
Obiecywał, że zawsze będziecie przyjaciółmi.
Obiecywał, że zawsze będziecie razem.
A później odszedł. 
Odszedł i nie wrócił.

Przez wiele dni i nocy płakałaś w poduszkę czekając na niego. 
Wylewałaś wiadra łez.
Modliłaś się, by wrócił.



Pewnego dnia przyszło na świat Wasze dziecko.

Lecz on miał to gdzieś.

Nie chciał być ojcem.

Mówił, że za wcześnie na dziecko.

Musiałaś sama je wychować.
Musiałaś się zmienić.
Dojrzeć.
Zrobiłaś wszystko by zapomnieć.
A on pojawił się.
Po wielu latach.

Przyjechał jakby nic się nie stało.
Chcąc wszystko naprawić.
Chcąc by było tak jak dawniej.
Chcąc by nadal była miłość...




Jak bardzo zmieni się życie nastolatki przez jej życiowy błąd ?




Postacie :
Aśka, 14 lat - postać główna.
Maks, 14 lat
Piotrek, 6 lat - brat Aśki.
Majka, 14 lat - najlepsza przyjaciółka Aśki.
Oliwia, 14 lat - była przyjaciółka Aśki, zakochana w Maksie.